Dzień życzliwości: 5 sposobów na czynienie dobra

Uwielbiam czynić dobro. Nie dlatego, że jest to konieczne, ale dlatego, że jest to dla mnie przyjemne. To zwierzęcy instynkt - jak być głodnym i jeść pysznie, jak rozgrzać się po przeziębieniu i wietrze. Jak dobrze Patrzę na moje dzieci i uśmiecham się - lubią też wybierać spośród swoich zabawek te, które mogą być prezentowane znajomym, którzy nie mają tak wielu zabawek. Moja córka lubi zabierać do szkoły śniadanie dla dwojga: „Lubię się z kimś dzielić!” Syn idzie na spacer i napycha kieszenie śrubokrętami: „Nagle jakiś chłopiec nie będzie miał narzędzia!” Siostrzenica opuszcza Kiddburg i rozszerza swoje zarobione zalety (więc zwany tam walutą) do nieznanej dziewczyny i komentuje: „Dałem pieniądze na cele charytatywne!”

Witaj ponownie

Ostatni tydzień:

  • Byłem w filmach. Obejrzał „Dreamers” Bertolucci. Do sesji pozostało kilka minut, kiedy sąsiad wydmuchał nos. Wszyscy wokół byli jakoś zaskoczeni, wstali z miejsc, aby pozwolić dziewczynie pójść do wyjścia, i przypomniałem sobie, że w tym przypadku pomocne byłyby wilgotne chusteczki (zawsze mam pakiet w torbie). Wręczyłem dziewczynie całą paczkę, problem został rozwiązany. Może nie chodzi o dobroć, ale o szybki dowcip ... Ale myślę też o życzliwości.
  • Rozebrałem archiwa dziecięcych rzeczy na balkonie. Dostałem obszerny pakiet doskonałych dziecięcych rzeczy, które wręczyłem M. dla jej córki i syna. Przez cały tydzień moja córka i syn M. chodzą w nowej garderobie, uśmiecham się.
  • Przyjechały moje przyjaciółki córki, a na koniec każdą z nich podarowałem jabłkiem. Chociaż był to program opcjonalny, a jabłka, które mieliśmy, nie były tak kompletną lodówką.

Nie, nie poszedłem i nie spisałem moich dobrych uczynków, takich jak Dunno, który chce otrzymać (i wkrótce!) Magiczną różdżkę za trzy dobre uczynki. Ten tydzień właśnie nadszedł. I przypomniałem sobie, co było niedawno. Ponieważ ...

  • Nic nie zapowiadało. I ogólnie rzecz biorąc, nie stało się to już dwieście lat. Podróżowaliśmy z dziećmi minibusem, a moja córka zwymiotowała. Szczegółowo tak. Nie miałem nawet czasu, aby wymyślić, co dalej z tym wszystkim, a współczujący sąsiedzi już podali mi worek na śmieci i 5 paczek mokrych chusteczek. I szybko wyeliminowałem konsekwencje siły wyższej.
  • Na moim balkonie - święte miejsce nie zdarza się puste! - zatrzymały się trzy nowe ogromne paczki z rzeczami dla dzieci. Od dzieci mojej siostry, od dzieci brata mego męża i od dzieci N.
  • I rodzice wysłali z wioski pudełko jabłek.

I jeszcze raz przypomniałem sobie - życzliwość rządzi nie tylko światem. Życzliwość to magiczna moc. Bardziej stroma niż magiczna różdżka. Wysyłasz impuls dobra na świat - dobre zwroty do ciebie. I w znacznie większym formacie niż dałeś. Tak jak w kreskówce Roberta Sahakyanta o starcu i gadającej rybie: „Zrób dobrze i wrzuć do wody. Nie zostanie utracony - zwróci ci się dobrze. ” Mam na to osobiste przepisy.

Ukierunkowana pomoc

Otwierasz Internet, a są porzucone dzieci, które spłonęły w domu i zbierają pieniądze na leczenie. A ty wzruszasz ramionami - i chciałbyś wszystkim pomóc, ale jak? I pogrążając się w smutku - świat nie jest łatwy i nie można go zmienić.

Bycie miłym dla ludzi to nie wszystko. Pewnego dnia zaśniemy. I obudzą się nasi pra-pra-pra-pra-pra-wnuki. Rozejrzą się i będą przerażeni miejscem, w którym skończyli. Nie chciałbym, żeby byli przerażeni. Dlatego nie jest dla mnie trudne, aby zanieść stare ubrania do pudełka do recyklingu, wrzucić plastikowe butelki do plastikowego pojemnika i zwrócić baterie i akumulatory do stacji mobilnej Niebezpieczne odpady. Chociaż nie jesteś w nim zanurzony, wydaje się, że jest trudny i zabłocony. Ale robisz pierwszy krok, rozglądasz się i rozumiesz: nie, to nie jest trudne. Proste I radośnie. Dla własnych pra-pra-którzy nie budzą się na wysypisku śmieci.

Ilu nie ma nic przeciwko

A oto babcie, tak. Nie wierzę w siebie, ale pewnego dnia sam stanę się babcią. Na skuterze i wnukach, którzy nie nadążą za mną. Będę tęsknił za emeryturą iz rozpaczy, zamiast spędzać całe dnie z wnukami na diabelskim młynie, będę pisał artykuły w dziale „Wskazówki dla młodej babci”. Tymczasem nie jestem babcią, ale próbuję tej trudnej roli, myślę o tych babciach, które sprzedają kwiaty, jajka, jabłka i inne proste towary w pobliżu metra. Zwalniam, kupuję, nie targując się, zostawiam babcie przebrane i biegnę do domu. Z najlepszą pietruszką na świecie i słoik dżemu malinowego.

Projekty społeczne

A jeśli przypada wolna niedziela, myśląc o tym, gdzie pójść z dziećmi, jedziemy do Uppsala Circus. Ponieważ nie jest to tylko cyrk, ale projekt społeczny, w którym pieniądze z zakupu naszych biletów pójdą, aby chuligani zastraszali poprawnie, bezpośrednio na arenie, to znaczy na scenie, nie palili w bramie i nie wąchali kleju.

Właśnie tak

Ogólnie rzecz biorąc, mam kogoś do nauczenia się dobroci. W tamtych czasach, kiedy dolar był o połowę niższy, razem z moimi dziećmi zimowaliśmy na tajskiej wyspie Phangan. Jedli, opalali się, pływali w morzu, jedli karambolę, a wieczorami uciekali przed komarami. Kiedy dzieci zasnęły, włączyłem laptopa na werandzie, napisałem kolejny artykuł i uśmiechnąłem się, gdy Azamat zahamował na rowerze w pobliżu naszego domu. Azamat miał około 27 lat; przyjechał do Koh Phangan z Ułan-Ude, kupiwszy bilet van-wee: „Wrócę do domu, kiedy zabraknie pieniędzy”. Azamat pobiegł na moją werandę, wyciągnął kokos z plecaka („Sam go wybrałem!”), A następnie papaję („W Tesco Lotus była wyprzedaż!”), I usiadłem na czacie („Tylko ja szybko, dobrze?”)