Prawdziwa historia: jak wróciłem dziecko do sierocińca

Dusz się ze szczęścia

Przez 11 lat nasz mąż nie miał dzieci: szpitali, lekarzy, babć - do których po prostu nie chodziłem, do których wód leczniczych nie chodziłem, do których nie modliłem się. Bóg nie dał dzieciom. Przyjaciółka, rehabilitolog dziecięcy, odradzająca in vitro, powiedziała, że ​​nie będzie chciała zadzierać z naszą „probówką”. Nie ma zbyt wielu zdrowych. I postanowiliśmy zabrać dziewczynę - małego bystrego anioła Anechkę z sierocińca. Dziecko miało rok i osiem lat. Cicho, spokojnie: tam, gdzie to stawiasz, tam jest to, co dajesz, to je. Ten delikatny kwiat zawsze przyciskał się do mojej stopy lub taty. Anya skończyła zaledwie dwa lata. Za nią stoi brak taty w akcie urodzenia. Biologiczna matka zachorowała na gruźlicę i zmarła przy porodzie. Każdego dnia Anya rozmrażała się i prawie nie drżała, gdy wołali lub próbowali poklepać się po głowie. Mój mąż i ja byliśmy w siódmym niebie. Tylko krewni nie zaakceptowali tej historii, praktycznie przestali odwiedzać. Jedyną, która została z nami, była moja matka - leżała z nami (złamanie szyjki kości udowej) i po prostu nie mogła odejść. Anya ją kochała, jak nam się wydawało, bardziej niż ktokolwiek inny. Prawie zawsze siedziałem na łóżku mojej mamy i coś mruczałem, a potem mówiła. „Baba” było jej pierwszym słowem. Czas płynął szybko, moja córka ożyła - okazało się, że jej postać wciąż jest taka sama. „Nie, nie chcę, nie będę go nosić” ... Oczywiście ona też nie chciała chodzić do szkoły. Ale w pierwszej klasie poszedł. Zabrali ją, piękną, z kokardkami i kwiatami, a na pierwszoklasistach w auli czułem się duszno. Najwyraźniej z radości i szczęścia straciłem przytomność.

Weź sierotę - co zbudować świątynię

Słyszałem to powiedzenie wiele razy, a także te ciągłe historie: jeśli weźmiesz dziecko, pojawi się twój tubylec lub nastąpi inne szczęście. I tak się stało - zemdlałem, ponieważ byłem w piątym tygodniu ciąży. Nic nie zauważyła, ponieważ przestała wierzyć. Powiedzieliśmy naszej córce o uzupełnieniu dopiero wtedy, gdy pojawił się żołądek. „Czy jest tam twój brat lub siostra, cieszysz się?” Fakt, że Anya uciekłaby do pokoju dziecinnego ze łzami i krzykami „Nienawidzę cię, postanowili zmienić mnie na inną, teraz wszystko będzie nią”, doprowadziło nas do otępienia. Nie ukryliśmy faktu, że była przybrana i niekonwencjonalna - było więcej płatności i miała poważne problemy z oczami (kilka operacji wykonano przed szkołą). Ale nie spodziewaliśmy się takiej reakcji, zwłaszcza że sama córka okresowo prosiła brata lub siostrę. Przez kilka dni zdecydowanie została zastąpiona, ale potem jakoś wszystko rozwiązało, znów stała się słodką dziewczyną. To prawda, że ​​niektóre dziwne rzeczy zaczęły się w domu, oczywiście, nie połączyliśmy ich z nią - wciąż jest dzieckiem, ma tylko osiem lat. Czy to specjalnie, że może polać noworodka Vladislavowi herbatę, dzięki Bogu, nie gotując wody? I żeby wbić igłę w kanapkę babci, przewrócić wózek, kołysać brata ... Ale pewnego dnia wróciła ze łzami, krzycząc, szlochając, że wózek z Vladem pozostaje w windzie, oderwała rękę - i brat odjechał w nieznanym kierunku, w górę lub w dół w dół. Dobrze, że w naszym domu prawie wszyscy się znają, a konsjerż jest doskonały. Oczywiście „złapaliśmy” dziecko, ale mąż był wściekły, a decyzja była jednoznaczna: po pierwsze Anya była za mała na takie obowiązki, a po drugie jej córka powinna zostać pokazana dziecięcemu psychologowi. W rezultacie poszliśmy nie tylko do dzieci, ale także do psychologa rodzinnego - pomogły nam władze opiekuńcze. I wszystko zdawało się układać na swoim miejscu: Vladyusha dorastał psotny, lubił szaleć ze swoją siostrą. Wydaje się, że moja córka adoptowała również swojego brata - i tutaj (trzy lata później) znów zaszłam w ciążę. Postanowiliśmy od razu powiedzieć dzieciom, aby oboje przyzwyczaili się do tej myśli.

Jakby zastąpiony

Anya dowiedziała się o mojej ciąży (w tym czasie miała 11 lat), zatrzasnęła drzwi wejściowe i wyszła. Wybiegłem na ulicę, ale jej nie znalazłem ... Córka wróciła o drugiej w nocy. Nic nie mówiąc, poszła do swojego pokoju, pachniało alkoholem i papierosami ... I wszystko się zaczęło: była niegrzeczna, kilka razy jakby przypadkiem uderzyła mnie zamiatającymi drzwiami w brzuch, a następnie ukradła emeryturę mojej babci. Przynieśli je i babcia, wkładając pieniądze pod poduszkę, drzemały ... Ale kiedy się obudziła, nie mogła ich tam znaleźć. I powiedziała nam, ale powiedziała Annie, żeby się nie skarciła. Jest dziewczyną, chce kupić coś pięknego. Z jakiegoś powodu Vlad nie dostał nic od Ani, a on spojrzał prosto w jej usta, jeśli pozwoliła zagrać na iPadzie lub obejrzeć kreskówkę w swoim pokoju ... To były wakacje. Ale babcia Anya, która tak ją broniła, najwyraźniej zaczęła ją nękać: albo przyniosła zimną herbatę, albo udawała, że ​​nie słyszy swojego wołania (do tego czasu babka wcale nie poszła). Z mojej trumny, a raczej rodziny, zaczęły znikać dość drogie rzeczy. W jakiś sposób wracałem z pracy, a przy wejściu była karetka, lekarze załamali się. Okazuje się, że do nas przyszli. Moja babcia wypiła niewłaściwe narkotyki, a nawet przekroczyła dawkę, a jej serce zamarło. Nawiasem mówiąc, karetka została wezwana przez syna, a Anya dała babci pigułki i poszła z dziewczynami na plażę. Szczerze mówiąc: obecność Ani w domu zaczęła ważyć i denerwować, ściskać ją, ściskać jej rękę nie unosiła się. Wzięła moje kosmetyki, rzeczy i z jakiegoś powodu zaczęła na nas dziwnie patrzeć od spodu. Jak młode zwierzę. W tym samym czasie, gdy nieznajomy, ktoś ze starych przyjaciół, dowiedział się, że zabraliśmy dziecko z sierocińca, powiedział, że jesteśmy świętymi, że nie mogą, że ... I ja ich wysłuchałem, miałem zawstydzone, wybuchały ze mną sprzeczne uczucia: z jednej strony wzięli to, tak. Z drugiej ... Czy coś nam się udało? Nie winiłem już matek z tych folderów zwrotnych.

Dziecko ciemności

Na lekcjach w szkole przybranych rodziców uczono nas, że w żadnym wypadku nie należy podnosić ręki w stosunku do przybranych dzieci. To rodzaj tabu. Tak, i pokonałem - względna koncepcja: tutaj czasami dawałem Vladowi klapsa po plecach za torturowanie psa - jego zdaniem grał. Anya mogła ze złością kopnąć ją stopą w drugi koniec pokoju, ale nigdy tego nie widziałem, powiedzieli to krewni. Ale pewnego razu, stojąc przy oknie, zobaczyła, jak jej córka krzyczy i bije naszą kostkę smyczą. Zapytałem w domu, co to jest? Odpowiedziała, że ​​wydaje mi się - ósme piętro, które widzę stamtąd. Nauczyciele zaczęli narzekać: to trochę mądre, ale nie chce się uczyć, może być niegrzeczny, porzucić szkołę ... Tymczasem stałem się jak sterowiec: czekaliśmy na bliźnięta. Ku mojemu żalowi chłopiec umarł przy porodzie, lekarze nie mogli tchnąć w niego życia. Dziewczyna Sofia urodziła się całkowicie zdrowa. Nie wiedziałam, za których bogów się modlić, ale nawet ból związany z utratą okruchów zniknął, stępiony, gdy Anya codziennie odwiedzała swoją siostrę. Było oczywiste, że czuła się winna za swoje zachowanie i słowa. Napisali do nas szybko, dziecko było spokojne, prawie cały czas spało - spróbuj obudzić księżniczkę przy obiedzie. Sama Anya, bez pytania, została drugą matką Sonyi. Poszedłem na spacer z wózkiem i książką do parku. Tylko że udało jej się postawić Sonyę na noc po kąpieli ... Anya pokazała Vladowi, jak się przewijać, zmieniać pieluchy. W takiej łasce minęły dwa lub trzy miesiące spokojnie i spokojnie.

Dzień wcześniej oddaliśmy krew i trochę się denerwowałem: lekarze nie lubili czegoś we krwi Sonyi. Wszyscy zasnęli, nie mogłem tylko spać i postanowiłem zapalić papierosa na loggii. To, co zobaczyłem, było jak klatka z horroru, a fakt, że straciłem oddech i mowę, uratował życie mojej najmłodszej córce. Okna loggii były szeroko otwarte, a Anya, z wyciągniętymi rękami nad ziemią, trzymała okruchy i mruknęła coś. Jednym skokiem złapałem i przewróciłem obu na podłogę. Anya nie wydała żadnego dźwięku, po prostu siedziała i drżała, minutę później Sonia ryknęła cicho i z urazą w głosie. Mąż wszystko zrozumiał, nie patrząc i nic nie pytając, wezwał pogotowie i, jak go nie odwieść, policja. Po pewnym czasie, kiedy znaleźliśmy się między lekarzami, poszliśmy do funkcjonariuszy organów ścigania, stało się jasne: nasza najmłodsza Sonya wcale nie była „świstakiem”. Anechka zręcznie rozcieńczała mieszanki mleka Sonyi, kompoty, wlewając je do butelki i smakując przyzwoitą dawkę fenazepamu z ampułek. Mniej w dzień, więcej wieczorem, aby wszyscy mogli się wyspać - i mama, według Ani, przede wszystkim, i cała rodzina. Widziała to w filmach ... Ale ten incydent na balkonie, jak się okazało, nie był pierwszy. Anya nie wiedziała, jak po cichu pozbyć się Sonyi, aby nie została skarcona, i kontynuowała realizację planu. Zostawiła ją w sklepie, na ławce w pobliżu dworca, próbowała sprzedać Cyganom ... i wiele więcej, że mój mąż i ja nie wiedzielibyśmy, w przeciwnym razie mąż po prostu udusiłby dziewczynę własnymi rękami. Beze mnie poszedłem do władz opiekuńczych, tam zebrali wszystkie dokumenty dotyczące rodziców i krewnych Anny: zarówno jej ojciec, jak i wujek cierpieli na schizofrenię. Nawiasem mówiąc, to była babcia Ani (ona mieszka w domu szalonych ludzi, którzy są chorzy, nie powiedzieli nam), że poradziła dorosłej dziewczynie, aby pozbyła się swoich rywali z powodu rodzicielskiej miłości.

Ziemia jest okrągła

Pomimo moich próśb władze opiekuńcze zwróciły Anyę, ale nie do domu dziecka, ale do sierocińca, z którego uciekła po dwóch tygodniach. Do nas Ale mąż był nieugięty: Anya stanowi zagrożenie dla życia naszych własnych dzieci i musi wyjść z domu. Po 40 minutach przybyliśmy z aresztu, aby zabrać Anyę do sierocińca. Zostali wezwani przez mojego męża. Kochał Anyę na swój sposób i nie chciał, żeby ona wędrowała. Sześć miesięcy później Anya znów uciekła z sierocińca. Prawdopodobieństwo, że ktoś inny ją adoptował, było niewielkie: prawie nie było takich dorosłych dzieci. Zwłaszcza, jeśli była to druga opieka. Natychmiast zgadłem, gdzie poszła dziewczyna, i zebraliśmy się w wiosce, gdzie Anya zagroziła nam, że odejdziemy, by żyć, kiedy się pokłócimy. Mieszkała tam jakaś dziewczyna. I okazało się, że to prawda. Nie pojawiłem się przed oczami dziewczyny, właśnie wysłałem różne paczki na jej adres z tym, co wydawało mi się konieczne: jedzenie, ubrania, pieniądze. Kiedy zobaczyłem zaokrąglony brzuch, wysłałem strój chrzcielny i obraz z krzyżem, witaminy dla przyszłych matek ... I obiecałem sobie, że nie pójdę tu już więcej, by złamać mi serce. I tak się zdarzyło, że mój mąż wyjechał na kilka miesięcy za granicę, a my jesteśmy z nim.

Czy wiesz, dlaczego to wszystko napisałem? Po prostu klękam przed całym personelem opiekuńczym i pracownikami socjalnymi domów dziecka i pytam: proszę, od razu powiedz prawdę o adoptowanym dziecku. Jeśli przyszli rodzice się boją, nikt nie zostanie skrzywdzony. Nie bój się - na świecie będzie inny szczęśliwy mały człowiek.