Kto wybiera zapalenie płuc?

Jewgienij Stepanowicz pomyślał, pomyślał ... I znowu napisał bajkę. Ci, którzy nie lubią alegorii, mogą natychmiast przewinąć do ostatniego zdjęcia. Reszta - tutaj:

Siedziałem w słynnej moskiewskiej kawiarni i starałem się jak najlepiej ogrzać podwójną dawką gorącego Americano. Z mojej strony głupio było ubierać się tak łatwo tego dnia: nie powinieneś patrzeć na kalendarz, ale na termometr. Metodycznie wycierając nos serwetką w daremnych próbach złagodzenia nieprzyjemnego swędzenia początku nieżytu nosa, byłem jednak całkowicie zanurzony w ekscytujące oczekiwania. Wreszcie przyszła. Usiadła przy moim stole, w tym samym momencie mój oddech zbłądził. Walczyłem z obsesyjnym pragnieniem kaszlu i próbowałem oddychać spokojnie. Oto one - duszność i zatrucie, jego niezmienne atrybuty.

  • Dobry wieczór, doktorze - uśmiechnęła się drapieżnie. - Dzwonili do mnie?

  • Zadzwonił - odpowiedziałem, pchając komunikator z miejsca, z którego pochodzę - piszę artykuł o tobie.

Zaśmiała się, a jej śmiech przypominał dzwonienie łańcuchów w komnacie tortur:

  • Naukowy? Co niewiele zostało napisane?

Pokręciłem głową i wyjaśniłem o kobiecej stronie internetowej i Światowym Dniu Zapaśnictwa ... Podobał mi się wtedy ten pomysł.

  • Walczysz ze mną? - Była natchniona. - A co z piękną sceną bitwy? Coś w stylu Władcy Pierścieni?

Jak zaczyna się zimny?

... Twierdza z majestatycznymi ścianami i wieżami strażniczymi wykonanymi z białego kamienia niezawodnie chroniła miasto. Liczne ulice rozgałęziają się w pierścieniu nie do zdobycia fortyfikacji, mieszkańcy miasta pędzili tam iz powrotem, dym pochodził z rur warsztatów rzemieślniczych. Natychmiast zdałem sobie sprawę, że forteca ze wszystkimi jej mieszkańcami, fabrykami i przemysłami symbolizuje jedynie ludzkie ciało z wieloma systemami podtrzymywania życia.

Nagle zadzwonił alarm: strażnicy zauważyli, że uzbrojone oddziały, które dosłownie nie mają żadnej liczby, zaczęły gromadzić się do murów twierdzy. Brzydcy, umorusani barbarzyńcy radośnie machali bronią, pluli, pohukiwali i śpiewali pod ścianami. Gdyby nie wspaniałe średniowieczne otoczenie, wziąłbym je za fanów piłki nożnej. Jednak wkrótce stało się dla mnie jasne, że horda zakaźnych patogenów może zachowywać się tak bezczelnie i źle.

Kilka minut później barbarzyńcy rzucili się na szturm. Przypadkowo i niezorganizowani próbowali dostać się do środka, ale układ odpornościowy działał doskonale: strażnicy w śnieżnobiałych płaszczach wyraźnie i harmonijnie zrzucili hordę ze ścian. Zdesperowani bojownicy makrofagów zaatakowali tych, którym udało się wspiąć po schodach szturmowych. W kuźni broni limfocyty wykuwały niezbędne immunoglobuliny o wymaganym kształcie. A teraz, z bram koszar, grzechotających zupełnie nowych immunoglobulin, wściekli berserkowie rzucili się w sam środek bitwy. Każdy z nich miał na rękawie łacińską literę „b”. Może to oznaczać szał, ale tak naprawdę oznaczało „limfocyty b”.

Natychmiast w kilku częściach miasta wybuchł pożar. „Podpalenie i zbrojna rebelia” - zrozumiałem. Oczywiście w mieście doszło do podziemnego ruchu, którego członkowie tylko czekali na odpowiedni moment do ataku. Były to przewlekłe ogniska infekcji. Podobnie jak prawdziwi podziemni robotnicy z trudem manifestują się w czasie pokoju, ale zawsze są gotowi do aktywacji, gdy miasto (to znaczy ciało) zostanie zaatakowane z zewnątrz. Ci faceci nie mieliby nic przeciwko, aby wziąć znaczną część ich płuc.

Niektórzy strażnicy immunologiczni zostali zmuszeni do pozostawienia swoich posterunków na ścianach i wyruszyli, aby stłumić bunt. Los fortecy stał się niepokojący, ale barbarzyńcy wciąż nie byli w stanie pokonać fortyfikacji.

Zapalenie płuc znów machnęło rękami - i potężne wycie przeszyło niebo nad fortecą. Trzy gigantyczne skrzydlate potwory szybko zbliżały się do ścian. Nie wiedziałem na pewno, co wiedźma wzywa do stworzenia, ale byłem gotów się założyć, że była to słynna trójca - grypa, pneumokoki i Haemophilus influenzae.

Na murach twierdzy berserkowie walczyli gorączkowo ze wszystkimi nadciągającymi siłami barbarzyńców, na ulicach miasta strażnicy próbowali otoczyć i zneutralizować grupy rebeliantów, a na niebie nad broniącą twierdzą krążyły trzy dziwne sylwetki. A wszystko to wyraźnie nie wróżyło dobrze miastu.

Jak radzić sobie z zapaleniem płuc

  • No cóż, doktorze - zapytał Zapalenie płuc z lekką kpiną w głosie - epicki?

  • Epickie - pociągnęłam nosem i zakaszlałam, zasłaniając usta serwetką. - Gdybym był członkiem akademii filmowej, dałbym ci Oscara za efekty specjalne. Dziękuję bardzo za pomoc. Teraz jest jasne dla wszystkich, dlaczego jeden dostaje wszystko, a drugi nic.

To jest naprawdę bardzo proste. Najważniejsze jest, aby zrozumieć, że nie ma jednego powodu. Wszystko zależy od cech ciała i kombinacji okoliczności.

  • Na przykład połowa personelu strażników odpornościowych z jakiegoś powodu zakończyła się zwolnieniem, a druga połowa jest słabo uzbrojona ... Najważniejsze jest tutaj, aby zdobyć siłę. Oznacza to, że nie przechłodź się i staraj się okazywać heroizm - nie musisz iść do pracy na przeziębienia.
  • Jeśli masz stałe skupienie stanu zapalnego w swoim ciele (na przykład przewlekłe zapalenie migdałków), to bez wątpienia spłonie. Dlatego wszystkie „kroniki” muszą być regularnie czyszczone - leczenie przeciw nawrotom.
  • Cóż, albo ktoś nie miał szczęścia zarażić się, nie jakimś prostym rinowirusem, ale poważnymi patogenami, które często powodują zapalenie płuc jako powikłanie. Najbardziej niezawodną ochroną w tym zakresie jest swoista immunoprofilaktyka: szczepienia przeciwko pneumokokom i hemofilnej pałeczce. Z grypy w tym samym czasie.

***