„Właśnie usunąłem ojca z mojego życia”: prawdziwa historia dziewczyny, która nie wybaczyła swoim rodzicom drobnej zniewagi

Miałem wszystko, tylko to nie wystarczy

Wychowałem się w dobrze prosperującej rodzinie: mój ojciec zapewniał bogactwo materialne, a matka zajmowała się edukacją pięknych córek, starając się, aby były prawdziwymi damami, a nie chłopczycami, doprowadzając ich zachowanie do białego ognia. Z uwagi na fakt, że głowa rodziny musiała ciężko pracować (w tym organizować liczne podróże służbowe, gdzie, jak powiedział, nikt inny nie mógł się udać poza nim), byliśmy głównie wykształceni kobietą stanowczą ręką, a nasz ojciec dopiero wtedy połączył się kiedy sytuacja całkowicie wymknęła się spod kontroli. Jednocześnie, w przeciwieństwie do większości rosyjskich rodzin, żyliśmy całkiem dobrze i mieliśmy wszystko, o czym wielu rówieśników mogło tylko pomarzyć. A jeśli moja siostra z wdzięcznością przyjęła to bogactwo, marząc o przeniesieniu rodzinnej firmy na nowy poziom, to marzyłam o jak najszybszym opuszczeniu gniazda rodzica - to „dobrze odżywione” życie wydawało się tak nudne i mierzone w tym czasie. I w przeciwieństwie do ich najstarszej córki, którą wychowali, jakby miała kiedyś kierować międzynarodową firmą, nie mniej, praktycznie nie byli zainteresowani moimi sukcesami. Nie skarciły mnie za mierne oceny (czego nie zrobiłem, a ja po prostu wzbudziłem przynajmniej zainteresowanie rodziców moją osobą), nie chwalili mnie za mój sukces i nie interesowali się moimi hobby. Jedyną rzeczą jest to, że nasi rodzice niestrudzenie monitorowali nasze zdrowie i regularnie zabierali nas do różnych ośrodków, aby wykluczyć najmniejszą szansę zachorowania na jakąkolwiek chorobę. Za to oczywiście wiele dzięki nim. Ale tylko do tego. Wydaje mi się, że generalnie pojawiłem się w tej rodzinie przez przypadek. W przeciwnym razie, jak wytłumaczyć fakt, że prawie nikt mnie nie interesował? Jest ubrana, obciągnięta, wszystko jest w porządku z jej zdrowiem ... Tak wielu moich przyjaciół myślało, że w tym czasie nie mogli się nawet pochwalić. Ale to mi nie wystarczyło.

Pierwsze próby niepodległości

Czas mijał, a teraz moja siostra wstąpiła na prestiżowy uniwersytet i jakoś cicho wyleciała z rodziny. Ku mojemu zdziwieniu wszystko poszło gładko: moja matka nie miała napadów złości, nie ściskała swojego serca (jak zwykle lubiła, gdy coś jej się nie udawało), tata spokojnie pogodził się z faktem, że najstarsza córka sama zbuduje swoje życie. I tutaj nagle ostro o mnie pamiętali. Wydawałoby się, oto szczęście, w końcu moi rodzice zaczęli interesować się moją pokorną osobą, ale niestety. Dorastając prawie sam, zacząłem buntować się przeciwko ich uważnej uwadze. Starałem się w każdy możliwy sposób udowodnić, że byłem również niezależny przez długi czas, ukończyłem szkołę jako student zewnętrzny i, po mojej siostrze, wybrałem nie mniej prestiżowy uniwersytet w metropolii, aby szybko móc uciec od opieki rodzicielskiej. Ojciec jak zwykle nie chciał niczego słuchać i pilnie „posłał” mamę do mnie. Wyobraź sobie sytuację: pierwszoklasowcy, ciesz się życiem studenckim, ucz się samodzielnego podejmowania decyzji i odpowiadania za swoje czyny, a tu jestem ... wraz z matką. Z oczywistych względów nawet nie prosiłem o akademik, moi rodzice szybko kupili mieszkanie w mieście, w którym musiałem spędzić 5 lat życia i ... zaczęło się moje „rodzinne” życie codzienne. Ojciec rzadko nas odwiedzał. Ale mama regularnie odwiedzała nasze miasto rodzinne i przez pewien czas tam przebywała. To był dla mnie najlepszy okres i niestety czekałem, aż wróci. W przeciwieństwie do moich kolegów z klasy, nie pozwolono mi nic: nie spotykać się z chłopcami, nie brać udziału w przyjęciach studenckich, nie zostawać po szkole ... nic. Wydawało się, że to życie mijało mnie, a ja nadal pozostawałem tylko zewnętrznym obserwatorem. Moja niechęć się spotęgowała i pewnego dnia musiałem znaleźć wyjście.

Niewdzięczność i krzywdy z dzieciństwa

Kiedy pakowałem myśli i zastanawiałem się, jak zmienić sytuację, w mojej rodzinie wydarzyły się bardzo nieprzyjemne rzeczy. Ojciec postanowił zastąpić swojego towarzysza i po pobiciu go do skóry, aby pokonać bardzo dochodowy interes. Mój tata postanowił walczyć do końca i w żadnym wypadku nie stracić biznesu, który stworzył własnymi rękami. Patrząc w przyszłość, powiem, że udowodnienie, że Twoja firma nie jest zbywalna, jest bardzo kłopotliwe i kosztowne. Zajęło nam dużo czasu, pieniędzy i wysiłku, aby obronić to, co było mu tak drogie (ale, niestety, byłoby lepiej, gdybyśmy nie zaangażowali się w tę historię). Kiedy mój ojciec ogłosił, że postanowił sprzedać nasze luksusowe mieszkanie, w którym dorastaliśmy z moją siostrą, ponieważ on pilnie potrzebuje pieniędzy na obronę swojego biznesu, wpadłem w napad. Nie dlatego, że współczułem tym funduszom - to przede wszystkim ich dom i mogli robić, co chcieli, ale ponieważ ta osoba nie słuchała opinii reszty rodziny, nie próbowała przekazywać informacji w żaden inny sposób, ale kategorycznie że tak postanowił i teraz cała rodzina (czyli mama i my) może samodzielnie decydować, gdzie będziemy mieszkać. I będzie musiał zostać w mieście, aby uratować swoją firmę. Pewnego razu kupili mieszkanie bliższe moich studiów, w wyniku czego moja matka i ja pozostaliśmy w nim. Wciąż było wiele momentów, gdy ojciec podejmował jedyne decyzje, aby wycofać wszystkie nasze aktywa, zastawić hipotekę na pozostałych nieruchomościach, wycofać wszystkie fundusze z kont i tak dalej, po prostu zainwestować w tonącą firmę, w wyniku czego praktycznie nie mieliśmy mieszkania i skończyliśmy na ulicy. Zbierając resztki woli w pięść, zmusiłem matkę do przepisania bonu prezentowego na obciążone hipoteką, ale jeszcze nie sprzedane mieszkanie, a kiedy udało mi się odebrać je ojcu, szybko zdałem sobie z tego sprawę i zainwestowałem pieniądze w nową nieruchomość. Wziąłem hipotekę i, dodając przychody, nabyłem, jeśli nie rezydencję, ale wygodne dwupokojowe mieszkanie, dzięki czemu moja matka i ja mieliśmy osobne miejsce. Nie byłam tylko zła na mojego ojca, nie rozumiałam, jak mógł praktycznie wypędzić swoje dziewczyny na ulicę, ukrywając się za tym, że jego towarzystwo i jej zbawienie były priorytetem. To, jak przetrwaliśmy te lata, to osobna historia i przez cały czas nie słyszałam od naszej rodziny słowa żalu lub przeprosin, które wciągnęłyby nas w tę historię, ani nie próbuje racjonalnie rozwiązać tego problemu. Właśnie obiecałem sobie, że jak najszybciej zamknę hipotekę, sprzedam mieszkanie ponownie i odejdę jak najdalej od tej rodziny.

Nowy etap życia

Kiedy mój tata po raz kolejny potrzebował pieniędzy, aby uratować tonącą firmę, pokazałem charakter i odmówiłem ułożenia mieszkania. Włożyłem w to dużo energii i nerwów, sam spłaciłem hipotekę i nigdy nie zwróciłem się do niego o pomoc. Dlaczego więc teraz musiałem mu dawać to, co tak trudne? Mama próbowała mi upomnieć, że jestem córką i powinna pomóc mojej rodzinie, ale jej argumenty przekonały mnie jeszcze bardziej, że nie byliśmy już w drodze z tą osobą. W tym czasie moja siostra nabyła już swoje mieszkania, moja matka przeprowadziła się z nią do mieszkania, spłaciłem hipotekę przed terminem, sprzedałem mój „kawałek kopiejki” i zainwestowałem w „banknot trzy rubelowy” w prestiżowej dzielnicy. W tym samym czasie otrzymywałem potwierdzenia od moich krewnych, że nie udawali, że są moimi licznikami i że mogłem zrobić wszystko, co mogłem dla nich zrobić w tym życiu.

Regularnie komunikujemy się z moją siostrą i matką, ale mojego ojca już nie ma w moim życiu. Przez moich znajomych pomogłem mu kiedyś rozwiązać problem z firmą, w wyniku czego firma nie odeszła na bok, ale pozostała w rodzinie. Ale to nie dodało szczęścia. Po całej tej historii partnerzy i inwestorzy odwrócili się, firma stała się nierentowna i wymaga więcej inwestycji niż wcześniej. Moja siostra stara się wspierać swoich rodziców i pomaga, także finansowo, zaśpiewają jej pochwały i starają się dawać mi hojność jako przykład. Jednocześnie wszyscy zdawali się zapominać o mojej pomocy i wsparciu, jak gdyby nic takiego się nie wydarzyło. Obiecałem, że nigdy więcej nie zwrócę się do nich z jakiegokolwiek powodu. Minęło 5 lat, ale dotrzymuję słowa. Nie mam ojca, ale nawiązaliśmy relacje z moją matką i siostrą. Wiem, że tata próbował pogodzić się ze mną przez krewnych, ale jednocześnie nigdy nie przyszło mu do głowy, aby wybrać mój numer i spokojnie ze mną rozmawiać, przepraszać i przyznać się do winy. Tak, wciąż go obrażam i nie zamierzam robić kroku w kierunku pojednania.

Co byś zrobił w tej sytuacji? Czy spróbowałbyś zaakceptować i wybaczyć, czy wolałbyś trzymać się z dala od takich krewnych?