Prawdziwa historia: jak wygrana na loterii prawie zrujnowała mi życie

Pamiętasz przypowieść? Jeden człowiek błagał Boga przez całe życie o wygraną na loterii. Codziennie się modliłem, ale niestety. A teraz na starość, zdesperowany, pyta: „Panie, dlaczego? Żyłem poprawnie i poprosiłem cię o wsparcie, ale nie posłałeś mi szczęścia. ” Na co Bóg odpowiedział: „Czy przynajmniej raz kupiłeś los na loterię?”

Aby nie prowadzić dyskusji z Bogiem, działałem zgodnie z przypowieścią: brałem udział w promocjach i konkursach. W ubiegłym roku reklama telewizyjna obiecała rekordową kwotę na loterii - prawie miliard. Przyszła mi do głowy myśl, co jeśli to znak? Kupiłem pięć biletów i zacząłem czekać 31 grudnia - w sylwestra w czasie rzeczywistym powinni ustalić zwycięzcę. Oczywiście mentalnie wygrałem już ten miliard, wydałem go i nawet nie miałem dość.

Przed transmisją piłem szampana, aby uzyskać odwagę i drżącymi rękami zacząłem przekreślać liczby pojawiające się na bębnie. I jeden z pięciu biletów okazał się zwycięski! Prawie pół miliona rubli! Jeśli ci się to nigdy nie zdarzyło, nie możesz sobie wyobrazić mojego stanu. Natychmiast zadzwoniłem do wszystkich krewnych i kolegów, wypiłem butelkę szampana i poszedłem spać szczęśliwy. Marzyłem o jachtach, rejsach, willach i walizkach z dolarami.

Rano euforia nieco opadła, ustępując miejsca logice: co właściwie zrobić z pieniędzmi? Mąż był kategoryczny - potrzebujemy nowego samochodu. Mądrze, pomyślałem. Nasz stary samochód jechał na zwolnieniu warunkowym i na jednym skrzydle. Kilka godzin później zadzwoniła teściowa: „Masza, kochanie”, druga matka krzyknęła do telefonu. - Nie próbuj kupować samochodu za te pieniądze! W naszej pracy, jeszcze w latach 80., ktoś wygrał takie pieniądze i kupił samochód. A tydzień później rozbił się. Na śmierć! ”