Panna młoda z Tara

Sąsiad Alevtina zniknął. Nie żebyśmy tęsknili za jej nieobecnością, ale w dzisiejszych czasach takie wyginięcie może znaczyć wszystko, nawet śmierć. A potem my - mieszkańcy szesnastego piętra - od dawna przyzwyczailiśmy się do tego, że po południu nasza lokalna atrakcja, samotny emeryt o nieokreślonym typie i wieku, wytrzeźwiała, wypełzła z osobistym stołkiem do windy i była bezczynna: obserwowała wszystkich ludzi, którzy wchodzili i wychodzili w tym samym miejscu lądowanie. Ponadto, aby podnieść swoją witalność, uwielbiała organizować dzikie skandale bez wyjątku dla wszystkich sąsiadów. I, dodaję, bez wyraźnego powodu.

Tak czy inaczej, przez dwa tygodnie Alevtina nie była widoczna i, co jest szczególnie dziwne, nie została usłyszana. Ale każdego ranka z jej mieszkania wychodziły trzy tak zwane „narodowości kaukaskiej”, z których dwie były kobietami. Te dwie „twarze”, z rzadkimi wyjątkami, były obarczone wielozakładowymi workami zieleni i innymi darami natury południowej. Najwyraźniej mężczyzna wykonał z nimi trudną i honorową pracę eskorty i straży.

Fakt, że emeryt alkoholik przeszedł „nadwyżkę mieszkaniową” był w porządku. Przeciętna emerytura i abonent nie są oczywiście wystarczające do życia. A jeśli potrzebujesz nie tylko jedzenia, ale także „zabawnych napojów”, w tym przypadku, takich jak porto, ta okoliczność sprawiła, że ​​sytuacja była beznadziejna. Nie byliśmy zaskoczeni, gdy zobaczyliśmy, że Alevtina żyje i jest zdrowa. Przeciwnie, po tym, jak byliśmy przekonani, że starcia mafijne na stronie nie miały miejsca i granaty nie były przywiązane do klamek, całkowicie się uspokoiły. Każdy przeżyje najlepiej jak potrafi. Najemcy w ogóle spędzali noc i zachowywali się cicho i przyzwoicie. Zdarza się znacznie gorzej.

Początkowo sama Alevtina wydawała się zacząć nowe życie. Przestała się upijać do południa i dopiero wieczorem zrobiło się trochę niepewnie. Nie molestowała nas w środku nocy z żądaniem natychmiastowego usunięcia schodów. I ogólnie zmienił się na lepsze. Tak bardzo, że kiedy kilka miesięcy później przestało się pojawiać, nie zauważyliśmy tego od razu.

Ale czas mijał, a Alevtina nie wykazywała oznak życia. Ani rano, ani po południu, ani wieczorem. Nie miała krewnych, więc to dziwne zniknięcie mogło równie dobrze zostać niezauważone. Ale my, sąsiedzi, byliśmy dobrze czytanymi ludźmi, regularnie oglądaliśmy telewizję i dlatego podejrzewaliśmy najgorsze: lokatorzy pozbyli się gospodyni za pomocą niezbyt skomplikowanej metody. Po zakończeniu spotkania postanowiliśmy skontaktować się z policją. Mimo to, ponieważ incydenty na naszym piętrze tej samej policji były dość zmęczone.

A policja pojawiła się w osobie ściśle lokalnego inspektora, który popularnie wyjaśnił nam, że potrzebne jest oświadczenie o zniknięciu osoby z krewnych. Lub - o odkryciu zwłok tej osoby ze śladami śmierci, naturalnej lub gwałtownej. I choć nie ma oświadczenia, nie ma zwłok, nikt nie założy firmy. Jakieś pytania?