Jeśli oszukujesz

Zdrada to temat, który ekscytuje i nadal ekscytuje ludzi przez tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy lat. Szczęśliwi są ci, którzy nigdy nie spotkali strasznych uczuć „wielbicieli i porzuconych”. Ale ci, którzy przynajmniej raz je wypróbowali, prawdopodobnie nigdy nie zapomną. Jest jak rana, którą zewnętrznie można wyleczyć, uleczyć i przestać ranić. Ale najdrobniejszy powód wystarcza, aby ból rozgorzał z nową energią.

Zacznę od listu, który w rzeczywistości skłonił mnie do podjęcia tematu zdrady. Co więcej, kobieta, która napisała ten list, była nie tylko ofiarą męskiej niewierności, ale także straciła wiarę w przyzwoitość ludzi w ogóle. Winowajcą ostatniego rozczarowania był ... naukowiec, który teoretycznie uzasadnił nieuchronność „męskiej wietrzności”. Przeczytaj jednak:

„Cześć!

Postanowiłem więc napisać o moim nieszczęściu. Moim problemem jest to, że straciłem wiarę. Boję się na zawsze. A powodem tego listu był artykuł „Zdrada” w jakiejś gazecie. W tym artykule dr Andrei Hakobyan twierdzi, że „mężczyźni powinni oszukiwać swoje żony”. Mówią, że to nie jest zdrada. Tak więc natura stworzyła ludzi i jest to nieodłączne w procesie ewolucji.

Z jego punktu widzenia zdrada ma miejsce, gdy mężczyzna opuszcza żonę, by żyć z ukochaną kobietą. A wszystko inne nie jest zdradą, ale biologiczną koniecznością, esencją mężczyzny jest nieustanne dążenie do nowych partnerów seksualnych. I podaje przykłady z życia ... psów, byków i tak dalej. Przepraszamy, ale nie jesteśmy bydłem, ale ludźmi!

Wcześniej wciąż pozostawała we mnie jakaś nadzieja. Ale ten artykuł wylał kubek, okazał się ostatnią słomką w moich wątpliwościach. Pierwszy raz ożeniłem się z miłości w wieku dziewiętnastu lat, a trzy miesiące później mój mąż znalazł innego. Nie zamierzałem wychodzić - wyszedłem. Tylko Bóg wie, co musiał znieść, ale czas wszystko leczy.

To też mnie wyleczyło. Poznałem mojego drugiego męża, zakochałem się, postanowiłem się pobrać. Dusze nie kochały się nawzajem, nawet ludzie wokół byli zaskoczeni: mówili jak gołębie. Dwa lata później urodziło się upragnione dziecko, życie było piękne ..

Postanowiliśmy zamienić pierwsze urodziny dziecka w wielkie wakacje, zaprosiliśmy naszych przyjaciół - wszystkich młodych małżonków z dziećmi, takich jak my. I w te święta mój mąż podlał pijanego małżonka mojego najbliższego przyjaciela, a cała trójka poszła go „spakować”. I sami osiedlili się w pobliżu ... I nie po raz ostatni, jak się później okazało.

Postanowiłem przetrwać ze względu na dziecko, błagałem tylko męża, aby wyjechał do innego miasta. Ale tam nie wystarczyło mu przez długi czas - znów znalazł kochankę. Musiałem złożyć wniosek o rozwód.

Najpierw kobieta oddaje się wszystkim swojemu mężowi, a następnie dzieciom, bo dla niej nie ma miejsca w jej życiu. Sami robimy to, aby nasi najdrożsi ludzie po prostu stali się konsumentami naszej miłości i troski, przestając dostrzegać w nas osobowość, z którą przynajmniej należy się liczyć. Bez względu na to, jak bolesne jest to, płacimy dokładnie tę cenę, którą sami ustaliliśmy. Za co cenili siebie, otrzymywali je od innych.

Ale inna rzecz mnie zaskakuje. Są listy (na szczęście nierzadko), w których kobiety piszą: „… przez całe życie kpiłem, nie brakowało mi ani jednej spódnicy, piłem, niegrzecznie, niegrzecznie. Poszedł do innego. ” A potem wołanie duszy: „Pomóż wrócić!”. Panie, zmiłuj się, dlaczego? Czy tak bardzo cierpisz?

I to właśnie te kobiety najczęściej okazują się klientkami wszelkiego rodzaju magików i magików. Nawet zakładając, że to „zadziałało” i „oczarowało” osobę, nie będzie się od tego różnił. I jego stosunek do żony się nie zmieni, takie cuda po prostu się nie zdarzają. Niemożliwe, niemożliwe jest w jednej chwili zmienić to, co zostało ustanowione (przez ciebie!) Przez wiele lat. Problem polega na tym, że nadal kochasz tego, który spowodował tyle zła. Cóż, możesz pochylić głowę tylko przed takim uczuciem.

Ale pomyśl: masz dorastające dzieci, a jeśli zobaczą, co czujesz do siebie, ryzykujesz, że dostaniesz „drugą serię” swojego męża. Jeśli nie stawiacie się na pierwszym miejscu w relacjach z dziećmi, wierzcie mi, wasze poświęcenie nie będzie docenione. Jeśli sam na coś nadepniesz, oznacza to tylko jedno - pozwalasz innym na atak. A kiedy ci „inni” są twoimi dziećmi, podwójnie boli. Nie rozwiedziesz się z nimi.

Zdrada jest przerażająca. Ale to nie koniec świata. Spróbuj zacząć od zera. Spójrz na siebie inaczej, naucz się robić prezenty dla siebie - niech to będzie tylko tabliczka czekolady - zasługujesz na to. Traktuj siebie tak, jak wcześniej traktowałeś swoje dziecko - z miłością, ciepłem i troską. Uwierzcie mi, jeśli możecie to zrobić, wiele z tego, czego nie widzieliście, co sobie zaprzeczyliście, zostanie wam objawione. Przekonasz się, że w życiu możesz cieszyć się dużo. A jeśli szczerze, z głębi serca, kochacie życie, to jestem pewien, że ta miłość będzie wzajemna.

Chcę powiedzieć, że nie zgadzam się zbytnio z listem Larisy. Co to za pozycja: oko za oko, ząb za ząb, ból za ból, źle się czuję, niech on, drań, będzie jeszcze gorzej! Szczerze mówiąc, humanizm!

Z drugiej strony absolutnie zgadzam się z Larisą, że nasze kobiety uczy się, jak cenić siebie poniżej poziomu przeciętnego. To znaczy, wydaje się, że wszystkie nasze kobiety są nieszczęśliwymi, brzydkimi małymi głupcami, którzy wiedzą tylko, jak „stworzyć warunki” dla silnej połowy ludzkości. Co oni wtedy opuszczają? Czy ten drugi gotuje smaczniej? Czy to usuwa czystsze? Zarabiać więcej?