Ze znakiem plus

Zdrowa samoocena - pozytywna samoocena; Do takiego wniosku doszli psychologowie. W tym przekonaniu, że jesteśmy mądrzejsi, bardziej zdolni, ładniejsi i szczęśliwsi niż wszyscy inni, leży powód sukcesu życia nas i naszych dzieci.

W młodym wieku dana osoba ma tylko jedno źródło informacji o sobie - postawę swoich krewnych. To później, gdy dziecko stanie się dorosłe, będzie miał bardziej obiektywne wytyczne. W międzyczasie rodzice, często nieobliczalnie, „wyjaśniają” dziecku, jak jest bezsilny, mierny lub, przeciwnie, zręczny, zdolny. Niektórzy oceniają tylko pozytywne działania, inni - zauważają błędy w obliczeniach i pomyłki, nie zapominając o „pokazaniu ich”. Tak więc z wielu codziennych epizodów, niuansów i reakcji innych powstają pomysły dziecka na swój temat. Poczucie i stopień poczucia własnej wartości, które decydują o jakości życia, a nawet losie osoby.

Nie jest tajemnicą, że dorośli są często zdominowani przez własne, subiektywne wyobrażenia o tym, jakie powinny być ich dzieci . Marzymy, aby nasze dziecko pięknie grało muzykę, a on, jak się okazuje, nie ma bardzo dobrego słuchu. Myślimy, że dorośnie jako cudowne dziecko, ale nie opanuje w żaden sposób alfabetu, wciąż pisze w łóżku, nieśmiały przed nieznajomymi, a nawet niegrzeczny - cóż, co za specjalna szkoła dla uzdolnionych! Niezadowolenie i rozczarowanie nieustannie ślizgają się w naszej komunikacji z dzieckiem („Oto Masza, Lena, Pasza w twoim wieku ...”). Dla małego człowieka nasze uczucia są tylko katastrofą. Wydaje mu się, że jest niekochany, że został odrzucony. Czując, że są z niego niezadowoleni, że nie spełnia oczekiwań rodziców, dziecko stopniowo zaczyna czuć się niepewnie w swoich umiejętnościach, lęku przed wszystkim, co może mu się nie przydać, a nawet wrogością do siebie. Jednym słowem, klasyczny kompleks niższości niepokoi go bardziej niż jakikolwiek inny problem psychologiczny.

I odwrotnie, stała pośrednia aprobata jest naprawdę „balsamem dla duszy” dziecka, z którego kwitnie i jest ładniejsza. „Tak, sam zmontowałeś zabawki!”, „Tak, okazało się, że masz rację, kiedy powiedziałeś ...”, „Jak piękny jesteś dzisiaj!” - wszystkie te ulotne komplementy innych oznaczają dla dziecka nie mniej (lub nawet więcej) dowolne „pięć”. Pamiętaj o sobie: przypominanie porzuconego komplementu nieznajomego podnosi nasz nastrój bardziej niż jakikolwiek „Certyfikat Zasługi”. Ostrożnie przechowujemy takie epizody w pamięci przez lata i nazywamy je najwyższym autorytetem w momentach, gdy nasza samoocena jest gotowa do upadku.

Ciekawe, że według ekspertów wiele rzeczy w stosunku do dorosłego do małego zależy od postrzegania siebie przez starszego . Nasza niepewność, strata, niezadowolenie z siebie znajdują odzwierciedlenie w dzieciach. Jak często nie potrafią zrozumieć, dlaczego mama marszczy brwi, denerwuje się, boi się czegoś - mali egocentrycy, natychmiast dostrzegają przyczyny jej złego nastroju na własny koszt.

Odwoływaj się do dziecka częściej, używając przyjaznych, zachęcających zwrotów: „Co ja bym bez ciebie zrobił!”, „Pomyślmy razem ...”, „Cześć, moje słońce”.

Opieraj się pokusie publicznego porównania swojego dziecka z innymi dziećmi i nie wymagaj powtarzania działań innych ludzi. Każde dziecko ma indywidualne tempo rozwoju. I wcale nie jest konieczne, aby opóźnienie w rozwoju uniemożliwiło osiągnięcie wysokich wyników.

Nie bój się wychwalać dziecko. I nie trzeba szukać specjalnego powodu, aby powiedzieć „dobra robota”, „sprytny”. Zachęcanie jest niezbędne dla dziecka - to daje mu wagę we własnych oczach. Staraj się unikać ogólnych ocen: „leniwa osoba”, „świnka”, „zła”. Porozmawiaj o każdym konkretnym przypadku, w którym dziecko nie radziło sobie na równi bez odniesień do poprzednich i prognoz dotyczących podobnych błędów w przyszłości, takich jak: „Zawsze byłeś debilem”, „Nigdy nie nauczysz się sprzątać po sobie!”

W przypadku wielu dzieci poczucie pewności siebie zwiększa się poprzez kontakt cielesny z rodzicami. Nawet jeśli twój chłopczuch unika pocałunku i warczy ze złością, próbując potargać mu włosy lub poklepać po plecach. Psychoterapeuci zalecają przytulanie dziecka co najmniej czterech, a najlepiej osiem razy dziennie.