Obcy sukces

Czy kiedykolwiek spotkałeś się z faktem, że wielu ludzi nie jest w stanie przetrwać sukcesu innych i radować się swoimi upadkami z zachwytem? Dlaczego jedna osoba może „płakać w kamizelce” dla drugiej, a ta druga słucha wszystkich swoich problemów, z przyjemnością udziela „cennych” rad, ale kiedy zamiast płaczu pojawia się mocna i skuteczna, zaczynają się boczne spojrzenia, szepcząc za jego plecami - tak Cóż, to nie on sam to osiągnął, ale pomógł mu ojciec lub matka, ciocia lub wujek itp.

Na początek chciałbym podać klasyczny przykład z mojego życia. W instytucie studiowałem na konkretnym wydziale, który słusznie uważano za wyłącznie kobietę. Oczywiście spotkaliśmy mężczyzn, ale w bardzo ograniczonej liczbie. Oczywiście nasz przepływ podzielono na pewne grupy dziewczyn, które zostały utworzone zgodnie z zainteresowaniami, sytuacją finansową itp. itd. Ale to nie znaczy, że byliśmy tylko przyjaciółmi w grupach, nasz kurs był bardzo przyjazny. Kiedy wybiegliśmy palić razem między parami, plotkowaliśmy z przyjemnością, myliśmy kości wspólnym przyjaciołom i nauczycielom.

Tak więc jedna z naszych wspólnych dziewczyn - Natasha, wyszła za mąż na piątym roku. Pochodziła z biednej rodziny, ale bystrej i ładnej dziewczyny. Mąż był chłopcem z Institute of Economics. Nie różnił się szczególnym wyglądem, a także swoją sytuacją finansową. Wszyscy byliśmy w tym samym wieku, kiedy podano nam przystojnego w Mercedesie. Chociaż do tego czasu większość z nas była już w związku małżeńskim, a niektórzy już się rozwiedli, wśród naszych mężów nie było wystarczającej liczby książąt. Ale takie wydarzenie, jak ślub, nie mogło pozostać niezauważone, a my z przyjemnością rozmawialiśmy o młodych. Najbardziej gorliwi z nas (w każdej kobiecej drużynie są tacy), którym zależy, powiedzieli, że wcale nie byli parą i nie pachnie tam miłością. Szczególnie wyróżniła się dziewczyna nowożeńcy, Marinochka.

Marinochka była już mężatką, ale jej małżeństwa nie można nazwać udanym. Jej mąż, w zwykłym życiu, spokojny, a nawet miękki, gdy tylko trochę wypił, często ją szokował. Jej mąż odziedziczył dom, ale tak niewiele pochodziło od tak wielkiej nazwy - udogodnienia były na ulicy, woda była w domu, ale płynęła w cienkim strumieniu i była tylko zimna.

Głównym argumentem Mariny przeciwko ślubowi jej najlepszej przyjaciółki było to, że młodzi nie mają gdzie mieszkać, a życie z rodzicami to samobójstwo. Zasadniczo każdy z nas się z tym zgodził, ale w zasadzie nas to nie obchodziło. I z wielką przyjemnością wyszliśmy na ich ślub.